grudzień 2011
3 posty
mery i chris must.
23 grudnia. jakze wesolo i radosnie w tej warszawskiej dzungi. moj cudowny chujowy szef wypuscil dzis wczesniej “mlodsza” czesc zalogi swojego jedzeniowego Auschwitz.  Wspaniale. tak wiec po milionie godzin ktore przeproacowalam przez ostatnie 3 dni pomyslalam. a.. wstapie na dobre ciasteczko na nowym swiecie. tak tez zrobilam. pulchna kelnereczka oczywiscie namowila mnie na trylion...
Grudz. 23
krytyczny hipopotam czyli hipokryta.
kazdy z nas jest krytycznym hopopotamem. nie ma co sie do cholery z tym spierac. kazdy wierzy w racje swoja a nie inna. nie umiemy przyzac sie do bledu nie umiemy rozmawiac nie umiemy sie nawet klocic. wymagamy szacunku i lojalnosci szczerosci milosci oddania zrozumienia od innych a sami z leniwym szyderstwem na ustach nie mamy najmniejszej ochoty “pokalać” sie poswieceniem. nie...
Grudz. 13
jaki nie ogar.
Sa chwile w zyciu czlowieka ze wydaje mu sie ze jesli opuszcza rodzinne gniazdo to jest to to samo zycie jak wcześniej tylko bardziej po swojemu bardziej swobodne i bardziej extra. Pokusa bycia na swoim wodzi Nas za nos niemiłosiernie, stwarzając możliwość zludnej wolności która my mlodzi pieknie zbuntowani widzimy jako brak rodzicielskiej pieczy nad Naszym bardziej lub mniej...
Grudz. 7