run lola run.

zaczynałam pisać tego posta kilka razy. za każdym podejściem temat który chciałam poruszyć byl dobry ale nie wystarczający. czegoś brakowało. i nagle w mojej głowie pojawił sie ten stan który towarzyszył mi przez cala 124km. bardzo zły stan. takiej pustki a jednocześnie takiego przepełnienia czyms negatywnym. ambiwalencja ambiwalencja. tak czy siak było złe. podroż pociągiem zbytnich atrakcji nie oferuje wiec zamiast odpocząć po nieprzespanych nocach włączył mi się okropny proces myślowy.

strasznie zachłannie traktujemy to zycie. wciaz nam malo pusto nijak zle. chcemy wiecej i lepiej. brakuje Nam tego magicznego pierwiastka który wypełni puste pole gdzieś w Naszej głowie. ta Nasza slepa jak kura gonitwa strasznie nas gubi bo kiedy spotykamy w zyciu cos co moze Nas w pelni usatysfakcjonowac to zamiast brać to, cieszyć sie tym i czuc sie przepełnieni tym co Nas uszczęśliwia to jakas mala diabelska lampeczka swieci nam w glowie i mowi.. “więcej więcej wiecej może byc lepiej.” I wtedy rzucamy cale to Nasze piekne pachnace i obsypane brokatem szczescie i znow biegniemy. jakby to ze sie zatrzymamy i zaczniemy cieszyc sie tym co mamy bylo ostatnim przystnkiem w naszym życiu. Jakby Nas to miało zabic i pochłonąć jak wielka czarna dziura. dlatego tak bardzo ludzie starają sie usypiać ten naturalny głód spełnienia, wyciszyć go, upić, przepalić albo na biało wciągnąć nosem aby poczuć zycie mocniej.  paradoksalnie chęć osiągnięcia tego rogu obfitości wewnętrznej powinna byc czyms dobrym i jest ale jak zawsze skrajnosci sa gorsze niz nijakie wyśrodkowanie. Nie możemy zlapac dystansu do zycia i powiedziec ok. mysle ze to ten etap w ktorym jest mi dobrze i moze jesli chwile w nim pobede nie bedzie oznaczalo ze sie cofam w tym moim rozwoju”. Bez względu na to czy chodzi o rozwoj fizyczny emocjonalny czy duchowy. bez wzgledu czy chodzi o zabawe prace czy milosc. chciałabym sie nauczyc przyjac to co mam bez zalu i tesknoty za czymś czego prawdopodobnie nigdy nie doświadczę. chciałabym zeby ktos mnie tego nauczyl. ucze sie. powoli.